Dziwne i ciekawe zwyczaje kulinarne w Norwegii

Zapewne wszyscy znamy powiedzenie mówiące, że co kraj to obyczaj, a co dom to zwyczaj. Dzisiaj przedstawię Wam kulinarne zwyczaje Norwegów, począwszy od tych jeszcze dawniejszych, po to aby lepiej zrozumieć te, które zakorzeniły się w norweskiej kulturze aż po dzień dzisiejszy.

Uwielbiam poznawać kuchnie innych krajów, a najbardziej te tradycyjne dania, tak więc jeśli tylko gdzieś jedziemy, to oprócz miejsc jakie powinniśmy zwiedzić, zawsze sprawdzam co poleca się spróbować, jeśli chodzi o takie typowe dania dla danego kraju. Takim nastawieniem zaraziłam chyba też moje dzieci, bo ostatnio zaczęły wspominać, że np. chcą pojechać do Włoch, by spróbować lokalnej pizzy. A córka chce się też wybrać do Hamburga, by skosztować tam hamburgera 😉

Jeśli chodzi o kuchnię norweską, to jest ona przede wszystkim stosunkowo prosta i ma długą tradycję. Norwegia długo była krajem biednym i w związku z tym trzeba było sobie radzić w prosty sposób tak, aby zabezpieczyć pokarm na zimę. Dlatego w Norwegii, zwłaszcza na wybrzeżu, żyło się głównie z ryb. Jedzenie na ogół było więc dość ubogie, bo składało się głównie z ryb, ziemniaków i marchwi.

Norweskie potrawy mogą nam przypominać troche te polskie, ale często przygotowywane są w zupełnie inny dla polskich potraw sposób. Do dzisiaj podstawą typowych norweskich dań są ryby, baranina, mięso wołowe, dziczyzna, dzikie owce oraz łoś i mięso z renifera.

Norwegia ma długą linę brzegową i tradycje połowów, więc to naturalne, że ryby są tu bardzo popularne. Zwłaszcza łosoś, który jest tu drugim produktem, tuż po ropie, który jest w największych ilościach eksportowany do innych krajów. Norweska ryba w wielu krajach ma już swego rodzaju markę, dlatego jest ona w cenie. I to do tego stopnia, że na przykład gdy eksport jest do Włoch, to na samochodach nie można zaznaczyć, że ryba pochodz z Norwegii, z obawy przed uprowadzeniem tira. Warto zaznaczyć, że ryby pochodzą nie tylko z morza, ale też z rzek, jezior i stawów. Ze względu na tę wszechobecnośc ryb, w Norwegii je się ich bardzo dużo i można je przyrządzać na wszelakie sposoby. Na przykład popularne są różne kotlety, klopsiki, czy też puddingi rybne. Albo można jeść rybę gotowaną, smażoną, grillowaną, czy też zapiekaną w piekarniku. Poza tym różne są też sposoby konserwacji ryb, tj. solenie, wędzenie, suszenie na słońcu (tj. tørrfisk), albo gravlaks, czyli niegdysiejsze zakopywanie surowego łososia w morskim piasku, a w dzisiejszych czasach już w soli z przyprawami. Jest też i klipp fisk, czyli ryba zarówno suszona i solona, używana do Bacalao. Gatunków ryb również jest całe mnóstwo, bo mamy małże, kraby, omułki, krewetki, łososie, śledzie. Wśród Norwegów najbardziej popularny jest dorsz. Popularne są też różne targi rybne, na przykład w Bergen jest jeden bardzo słynny targ, na którym można kupić świeże morskie smakołyki.

Tradycyjne norweskie jedzenie jest kultywowane zwłaszcza w okresie Świąt, kiedy na stół podaje się świnskie albo owcze żeberka oraz ługowane ryby. Zwłaszcza te świńskie żeberka są tu najbardziej popularne. Dawniej posiłek ten był znany i serwowany jako ten, który miał zapewnić energię na resztę zimy. Do dzisiaj żeberka podaje się z kiszoną kapustą, kiełbaską, klopsami i oczywiście z ziemniakami.

Innym popularnym świątecznym posiłkiem jest lutefisk, czyli suszona ryba – najpierw zanurzona w ługu, a potem wypłukana. Ważne są tutaj dodatki. Ryba ta jednym smakuje, innym wcale, a historii na temat tego skąd wziął się ten niejako dziwny sposób przyrządzania tego dania, jest wiele. Jedna z opowieści mówi, że kiedyś pewnej bardzo biednej i dużej rodzinie spaliła się stodoła, w której znajdowało się bardzo dużo wysuszonej ryby. Po pożarze spadł deszcz, który wymoczył i obmył rybę z popiołu. Rodzina nie mogła sobie pozwolić, aby wyrzucić tyle jedzenia, więc postanowiła wypróbować czy da się ją zjeść taką spaloną i wymoczoną. Jak się okazało, taka ryba jeszcze bardziej im zasmakowała. Obecnie zanurzanie ryby w popiele zastępowane jest już przez moczenie jej w ługu. Kiedy pierwszy raz spróbowałam tak przyrządzonej ryby, ta w ogole mi nie zasmakowała i zastanawiałam się co też zrobili tej biednej rybie, że jest ona tak wyjątkowo niesmaczna. Z czasem do takiego smaku można się jednak przyzwyczaić, a nawet ją polubić. Aby tak się stało ważne są jednak dodatki, takie jak syrop, borówki, brązowy ser, a przede wszystkim boczek i groszek.

To co będzie na wigilijnym stole zależy też od regionu Norwegii, w którym mieszkasz. Na przykład popularny u nas Pinekøtt, to solone mięso z owcy, które może być też wędzone, a podaje się je z purée z brukwi, ziemniakami i tłuszczem. Z kolei daniem typowym na Vestlandet (w zachodniej cześci kraju) jest tzw. Svinneribbe. Nastomiast w regionach Trøndelag i Østlandet (na północy i wschodzie kraju) podaje się świńskie żeberka, a na południu Norwegii w Święta serwowany jest dorsz.

Również okres przedświąteczny wyóżnia się różnymi tradycyjnymi daniami. Na przykład na zachodzie kraju, zwłaszcza w regionie Voss, panuje tradycja jedzenia Smalahove, czyli głowy jagnięcia czy owcy, która najpierw jest moczona w solnej zalewie, potem suszona, a następnie gotowana. Podaje się ją z ziemniakami i purée z brukwi. Warto też wspomnieć, że brukiew nazywano kiedyś norweskimi pomarańczami, a dodaje się ją do zup warzywnych i jako purée. Smakuje wyjątkowo dobrze zwłaszcza w połączeniu z marchewką.

Z kolei w noc świętojańską je się produkty mleczne i mączne. Podaje się na przykład tzw. Rømmegrøt, czyli rzadką kaszkę z kwaśnej śmietany i mąki pszennej. Można zaserwować się lapper, czyli takie naleśnikowe placki, ale są one znacznie pulchniejsze i mniejsze od typowych naleśników. Są bardzo popularne na promach, zwłaszcza w zachodniej części Norwegii.

W Norwegii je się też dużo kiełbasy, a dokładniej parówek, serwowanych w różnych postaciach. Jest to ulubione jedzenie tutejszych dzieci. Serwuje się na specjalne okazje, jak na przykład przyjęcia urodzinowe, w Dzień Konstytucji 17 maja oraz 23 czerwca, czyli w dzień Świętego Jana. Poza tym kiełbaski piecze się też na ognisku, podczas różnych spotkań. Bardzo lubiane są też kiełbaski z bułką, czyli tzw. hot dogi, które można kupić na każdej stacji benzynowej.

Popularny jest również Brunost, czyli brązowy ser kozi o słodkawym, ale trochę mdłym smaku. Jest pyszny gdy podaje się go na ciepły chleb i gofry. Ma on też swoją inną specjalną do smarowania odmianę, tzw. prim. Tak więc brązowy ser można jeść na kanapkach, na gofrach, a oprócz tego jada się też kanapki z serem żółtym, np. Norvegia. Na taką kanapkę kładzie się też trochę dżemu. Brzmi to dziwnie, wiem, ale w smaku jest całkiem ok. Jako że ser jest tutaj bardzo popularny, mamy tu w swoich domach tzw. ostehøvel, czyli wynaleziony przez Norwegów nóż do krojenia brązowego i żółtego sera. Jest on tutaj w każdym domu, a dla turystów może to być też fajna pamiątka z Norwegii.

A jeśli chodzi o polskie jedzenie, którym można z powodzeniem zaimponować Norwegom, z pewnością będą to racuchy z jabłkami, sałatka warzywna, pierogi z mięsem, bigos, placki ziemniaczane, szare kluski z boczkiem, krokiety, schabowy, gołąbki, placek, szarlotka oraz sernik. Także całkiem sporo J Ogólnie rzecz ujmując, wszystko co na jakiś sposób przypomina norweskie jedzenie, na pewno spotka się z uznaniem Norwega.

Bo tak jak wcześniej wspomniałam, potrawy polskie i norewskie są do siebie podobne, aczkolwiek są inaczej przygotowywane i przyprawiane. I tak na przykład mamy w Norwegii ogórki kiszone, które mają słodkawy smak oraz kapustę kiszoną z kminkiem.

Co też ciekawe i co z kolei odróżnia kuchnię norweską od polskiej to fakt, że zupę je się tutaj raczej jako taki deser po daniu głównym, albo jako taką małą przystawkę do dania głównego. Popularne zupy to pomidorowa, jarzynowa, rybna i mleczna.

A kiedy zapytasz się dziecka o to, co lubi najbardziej to prawdopodobnie odpowie ci, że kiełbasę, pizzę, taco oraz zupę pomidorową. Z kolei, gdy zadasz to samo pytanie osobie starszej, to pewnie odpowie, że lubi wszystko. Prawda jest jednak taka, że starsze osoby uwielbiają wątróbkę i jajka świeżych ryb dorsza złowionego w marcu (ikra). Ja zaś osobiście nie znoszę zapachu tej wątróbki, ma ona tak specyficzny zapach, że nie będąc przyzwyczajonym do niego od dzieciństwa, trudno się do niego przekonać wraz z biegiem czasu.

A mówiąc już o brzydkich zapachach, warto też wspomnieć, że kiedyś podbierało się i jadło jajka mew. Dobrze, że jest to już dawna tradycja, bo jajka te śmierdzą niemiłosiernie rybą, a jeżeli na dodatek nie były całkiem świeże, to można było sobie naprawdę popsuć apetyt. Ale o tym wiem, na szczęście, tylko z opowiadań.

Ale wracając już do przyjemniejszych i ładniej pachnących potraw, to dzisiajsze menu wygląda mniej więcej tak: piątek taco, sobota grøt lub pizza, niedziela mielone w brązowym sosie z ziemniakami i purée z groszku, poniedziałek jakieś danie rybne.

Co więcej, codzienne menu w zwykłym norweskim domu może być dość międzynarodowe, ponieważ w rzeczywistości przyjęli oni potrawy z całego świata, które często adapatują i zmieniają w wersje nieco bardziej norweskie. Dlatego też, pomimo iż nadal ziemniaki tutaj dominują, to je się też ryż i makaron.

Ziemniaki serwuje się na różne sposoby: purre (mus ziemniaczany), frytki, zapiekane na patelnie lub ze śmietaną w piekarniku, lub jako sałatka ze śmietaną i gotowanymi ziemniakami. Zwykle ziemniaki gotuje się w łupinkach, które obiera się dopiero po podaniu do stołu. Popularne też są knedle ziemniaczane.

Co zaskakujące, Norwedzy uwielbiają mrożoną pizzę. Możliwe, iż Norwegia jest jedynym krajem na świecie, który uwielbia mrożoną pizzę – będąc kiedyś w Norewgii na pewno zetkniesz się z pizzą o nazwie Grandiosa. Właśnie tę pizzę Norwegowie kupują w ilości 24 mln rocznie. Kiedyś był strajk transportu i tego co najbardziej ludziom zaczęło w sklepach brakować, to najpierw pizzy Grandiosa, a dopiero później masło i ser.

Z kuchni tzw. „światowych”, mamy tutaj też norweską wersję taco, czyli: tortille pszenne, mięsco mielone, przyprawa do taco, sałata lodowa, pomidor, ogórek, ser feta (biały ser), kukurydza z puszki i ser żółty.

Nie sposób nie wspomnieć też o chlebie. Nikt pewnie nie jest tak przywiązany do chleba tak jak Norweg, który je go na śniadanie, lunch, a często też jako dodatek do obiadu i na kolację. Nie raz słyszałam jak Norweg opowiadał, że będąc na wakacjach najbardziej brakowało mu domowego chleba. Chleb jest tutaj codziennością, a kanapki z masłem i serem bierze się zarówno do szkoły jak i pracy. Do tego jeszcze jabłko, surowa marchewka, banan, albo pomarańcza.

W Norwegii pije się też dużo kawy, najlepiej czarnej z ekspresu. A zimą popularny jest gløgg, czyli ciepły sok z czarnej porzeczki z rodzynkami i migdałami dla dzieci, a dla dorosłych może być w formie grzanego wina. Norwegowie piją też dużo wody, uważając ją za najlepszy napój na pragnienie.

W kafejkach najbardziej popularne są zawsze wafle oraz różne ciasta, a do tego kawa. Koszt kawy z ciastkiem to około 50 kr. Na deser podaje się gofry, lody, owoce, ciasta z kremem i owocami, ciasto czekoladowe i brownie. Popularne są też owoce, takie jak maliny, porzeczki, agrest, jagody, borówka, żurawina, moroszka.

W Norwegii pory posiłków to: rano śniadanie, później około 11.30 lunch (wszystkie urzędy mają przerwę do 12, więc proszę nie dzwonić, nikt nie odbierze). Potem około 16-tej serwowany jest obiad, a około 20 jest czas kolacji.

Potrawy, które polecam spróbować podczas pobytu w Norwegii to na przykład brunost, prim, ha på. Na obiad proszę spróbować: grøt, lapskaus, fiskekake, fårikål, kjøttkake w brązowym sosie, pinnekjøtt, spekemat, ribbe, lutefisk, pizza Grandiosa, rømmegrøt, bacalao. A na deser proszę pamiętać o: lefser, ciasto marchewkowe gulrotkake, sernik na zimno ostekake, pavlova i moje ulubione, najlepsze na świecie verdensbeste. Polecam też norweską czekoladę FREIA.

Mam nadzieję, że wśród tych wszystkich smakołyków jest też coś co i Ty chętnie byś skosztował/a. A jeśli byłaś lub byłeś już kiedyś w Norwegii i miałaś/eś okazje spróbować naszych tradycyjnych dań, to proszę, podziel się swoim zdaniem. Jestem bardzo ciekawa czy znalazłeś/aś tu coś dla siebie.

ryba smarzona zupa rømmegrøtMine bilder fra tlf sony xperia 7861

  • Kiepski mają gust – mrożona pizza? 🙂

    • Reni Blog

      Mrożona pizza nie raz uratowała nam obiad, wiec od czasu do czasu może być całkiem ok;)

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Za rybami nie przepadam, a mięsa z owcy też raczej bym nie spróbowała – ale na te placki i kozi ser pewnie bym się skusiła 🙂

    • Reni Blog

      Kozi ser polecam!

  • Prawie Idealni

    Ciekawy artykuł 😀 Jajka mew! :O

    • Reni Blog

      Dziękuję:) O kury tutaj trudno;)

  • ja-matka

    Nie wiem, czy bym się odnalazła, jestem totalną tradycjonalistką w tej kwestii.

  • Pingback: PROJEKT - DZIWNE ZWYCZAJE KULINARNE - Klub Polki na Obczyźnie()

  • Przyznam szczerze, że do tej pory niezbyt wiele słyszałam o norweskiej kuchni. Ale po przeczytaniu Twojego tekstu, mam wrażenie iż raczej należy ona do cięższych. Zapewne to kwestia klimatu.

    • Reni Blog

      Tak, klimat na pewno odgrywa tutaj pewną role:)

  • Na prawdę dziwaczne w większości, ale co kraj – to obyczaj 🙂

    • Reni Blog

      To prawda, ze co kraj to inny obyczaj:)

  • janielka

    jadłam kiedyś mięso renifera jest nawet dośc dobre.:)

  • Książka Do Plecaka

    Kuchnia tak bardzo bogata, jak i ekscentryczna. Co do chęci spróbowania włoskiej pizzy, to stanowczo odradzam :). Chętnie poczytałbym o norweskiej kulturze, słyszałem, że są bardzo zamknięci w sobie i nie lubią gości.

  • haha jak to się mówi… Co kraj to obyczaj i tradycja kulinarna 😛

    • Reni Blog

      To prawda:)

  • Od niedawna mieszkam w Norwegii i powoli poznaję ich kulinarne zwyczaje 🙂 to co zwróciło moją uwagę już na początku to uwielbienie norwegów do parówek, mrożonej pizzy i ryb 🙂 a brunost uwielbiam! Najlepiej z dżemem truskawkowym 😉

    • Reni Blog

      Ja tez uwielbiam brunost, zwłaszcza na ciepły jeszcze chleb lub gofry:) Pozdrawiam serdecznie z Północy:)

  • Bardzo ciekawe te zwyczaje kulinarne. O wielu z nich nie wiedziałam.

  • Uwielbiam norweskie jedzenie! Miałam okazję raz próbować regionalnych smakołyków na festynie w Bergen. <3 Miód z wrzosu na domowych naleśnikach, chipsy z wodorostów, ryba przechowywana w soli czy salami z renifera. Nie wszystkie smaki w 100% mi odpowiadały ale było to niezwykłe doznanie. 🙂

    • Reni Blog

      Zazdroszczę! Ja jeszcze nie byłam w Bergen, ale kiedyś na pewno odwiedzę to miasto:)

  • Aleksandra Ćmachowska

    Ciekawy wpis! Z jednej strony kuchnia norweska przypomina polską, a z drugiej suszona ryba maczana w łogu i zupa mleczna do obiadu? 😀 niezłe! Pozdrawiam, Mamatywna 🙂

  • Magdalena Vagabonda

    Piękna, kolorowa i smaczna Norwegia, tylko dlaczego tam jest tak zimno? 😀

    • Reni Blog

      Tez od czasu do czasu zadaje sobie to pytanie;)

  • gotowaniepatki

    Cudowny post. Bardzo mnie zainteresował a zarazem zainspirował 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • Reni Blog

      Bardzo mi milo, ze post się spodobał, bo pisałam go i pisałam… Dziękuję za wizytę i mile słowa:)

  • Suszoną rybę i ja chętnie bym zjadła.
    Swoją drogą, widok takich rybnych suszarni, szczególnie na Północy – robi wrażenie! 🙂

  • Kiedyś miałem okazję spróbować suszonego dorsza z Norwegii. Pierwsze wrażenie nieco dziwne, ale potem mógłbym już go jeść tonami. 😉

  • Bardzo ciekawą mnie takie wpisy – zdecydowanie jestem łasuchem i wszelkie wzmianki o pożywieniu mnie cieszą. 🙂 Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że:
    a) kuchnia norweska i polska mogą być tak do siebie podobne,
    b) ktoś w ogóle lubi pizzę Grandiosa.
    Myślę, że w dzisiejszych czasach menu w wielu krajach jest bardziej międzynarodowe. Dni, kiedy u nas goszczą tradycyjne polskie potrawy mogę policzyć na palcach jednej ręki. Regionalne, tradycyjne smaki to jednak to, czego wszyscy szukamy, poznając inną kulturę.

    • Reni Blog

      Jak jestem w Polsce to najchętniej poszłabym na tradycyjne polskie danie, ale nie jest to takie łatwe, wszędzie pizza, itp.

      • To prawda – ostatnio chcieliśmy wybrać się z rodziną z zagranicy na polskie jedzenie i w ogóle nie mogłam znaleźć żadnej ciekawej restauracji…

  • Chętnie spróbowałabym wszystkich tych potraw, ale nie obiecuję, że zjem je w całości 😉

    • Reni Blog

      Fajne podejście:) Trudno powiedzieć czy cos się lubi jeżeli się tego wcześniej nie spróbuje:)

  • Lubię czytać o innych kulturach i zwyczajach. Ciekawie napisany post, a co do szkosztowania to owszem, najlepiej wszystkiego po trochu … 🙂

  • No to na tę okoliczność zgłodniałam

  • za mało zdjęć!! zgłaszam protest! 😛 😉
    ps.a tą kultową mrożoną probowałaś?

    • Reni Blog

      Mrożoną pizzę jadłam i to nie raz.
      Co do zdjęć, to masz racje, obiecuje poprawę;)

      • no i co w niej takiego niesamowitego jest?:)

        • Reni Blog

          jest przereklamowana;)

  • Mrożona pizza zdecydowanie mnie przeraża. Chyba bym nie przełknęła. Podziwiam Norwegów 😉

    • Reni Blog

      Myślę, ze reklama w tv zrobiła swoje;)

  • Ogólnie lubię poznawać inne kultury i kuchnie, ale suszona ryba mnie totalnie przerosła 😉 Natomiast wiele skandynawskich potraw lubię i czasem nawet sama w domu robię 🙂

  • Bardzo ciekawe, nie wiedziałam o tym 🙂

  • Aż głodny się zrobiłem 🙂