Nie jestem z wielkiego miasta, ani nawet z małego miasteczka…

Jestem ze wsi…

 

Jestem ze wsi, co widać, słychać i czuć… Wcale nie!

Mieszkam na wsi, bo tego chcę. W Norwegii ludzie mieszkający na wsi tak naprawde postrzegani są na równi z tymi, którzy żyją w mieście. Nie ma czegoś takiego jak żarty na temat wieśniaka ze wsi… i to nawet wtedy, kiedy komuś przysłowiowe siano z buta wychodzi. To jego siano i nikomu nic do tego!

Co więcej, to właśnie tak zwani „miastowi” często narzekają i wręcz zazdroszczą tym, którzy mieszkają na wsi, choćby dlatego, że to poza miastem wszystko jest tańsze. Owszem, młodzi ludzie chętnie pędzą do stolicy lub innego dużego miasta, by się trochę wyszaleć, zaznać kultury, usamodzielnić, ale mimo to, kiedy już planują założyć rodzinę, albo kiedy pojawią się małe dzieci, to czym prędzej szukają domu i pracy gdzieś na wsi, chętnie w regionach skąd sami pochodzą, po to by do dziadków i rodziny mieli jak najbliżej.

Cisza, przestrzeń i cudne widoki otaczającej nas przyrody to tylko niektóre z korzyści płynących z życia na wsi. Posiadanie swojego ogródka, miłych, przyjaznych sąsiadów, znajomość ludzi wkoło, choćby tylko z widzenia, widywanie kolegów z klasy dzieci – to wszystko daje ogromne poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty. Wspólne dugnady i inne lokalne akcje też są całkiem przyjemne i sprzyjają także bliższemu poznawaniu się.

Na wsi również zakupy wydają się być bardziej zaplanowane, jako że sklepy nie kuszą towarem. Zimą jest oczywiście trudniej, ale nie jest źle. Największym minusem jest chyba to, że do szpitala jest tak strasznie daleko. Dzieci do szkoły dojeżdżają rowerami albo chodzą pieszo, a kiedy dystans wynosi powyżej 4 km, to dopiero wtedy mogą skorzystać za darmo z autobusu szkolnego.

Na dodatkowe zajęcia z kolei, dzieci dowożone są przez rodziców, na zmianę, czyli kiedy dziecko ma 4 treningi tygodniowo, to ty zawozisz dzieci jeden raz w tygodniu, wtedy kiedy ci pasuje, oczywiście po uprzednim uzgodnieniu z resztą rodziców. Bardzo pomocne są wtedy takie grupy na fb, gdzie wszyscy rodzice się ze sobą komunikują i ustalają terminy.

Wszędzie panuje spokój – nawet autobusy nie jeżdżą tutaj co godzinę, ani nawet co dwie, a raczej 2-3 razy dziennie w dni powszednie. Mieszkając na wsi warto jest mieć więc własny samochód.

Kolejny plus to fakt, że ubierasz się jak chcesz, nie patrząc na to, co powiedzą sąsiedzi. Nigdy nie zastanawiasz się zbyt długo czy w danym stroju można/wypada wyjść czy też nie. I tak na przykład mój syn z mężem mieli coś odebrać ze statku turystycznego, a syn nie zastanawiając się długo wskoczył w swój ulubiony dres, tj. kombinezon, z którego wyrósł już 2 lata temu, tak więc rękawy i nogawki przykrótkie. Na miejscu niemieccy turyści zaczęli mu robić zdjęcia i pewnie potem pokazywali znajomym jaka bieda panuje na północy Norwegii. Pytam się syna czy im pokiwał, a on mówi, że nie, bo nie da się rąk do góry podnieść w tym przymałym dresie 

Gdyby Ci niemieccy turyści zawitali również do naszej wioski w maju, to na pewno długo wspominaliby też nasze swojskie zapachy, unoszące się w powietrzu. U nas na wsi bowiem rolnicy wywożą nawóz na początku maja i potem w całej okolicy unosi się specyficzny, drażniący nieprzyzwyczajone nozdrza zapach. Oczywiście kobiety wtedy jak co roku, skarżą się do lokalnej gazety i na fb, że wszystkie okna w domu muszą mieć pozamykane, a świeżo wywieszone na dwór pranie trzeba prać jeszcze raz. Ale dla nas to znak, że wiosna tuż tuż i niedługo będzie można posadzić ziemniaki, a czas siewów zostanie lada dzień rozpoczęty! Takie też są uroki mieszkania na wsi przecież.

A czym jest dla nas miasto? Odskocznią od codzienności, ale taką „na chwilę” tylko, bo zawsze jednak tęskno do domu… Wyjazd do miasta to skrzętnie zaplanowana podróż, bo w jedną stronę jedzie się ponad dwie godziny. Od czasu do czasu robimy sobie taki wyjazd weekendowy, z pizzerią, kręglami, kinem, basenem, skansenem, muzeum, znajomymi i co tam nam jeszcze przyjdzie do głowy. Również kiedy planowane są jakieś wystawy czy interesujące koncerty, to staramy się korzystać. Czasem też jedziemy na tzw. shopping i zwykłe łażenie po sklepach. Ja próbuję też moją rodzinkę namówić na zwiedzanie po okolicy, ale bezskutecznie, bo nie po to przecież jadą do miasta, żeby tereny zielone oglądać.

Nie tylko my zresztą, ale w ogóle ludzie ze wsi często chętnie też wybierają się do miasta na zakupy właśnie. Potem jednak zmęczeni hałasem i tłumem, wracają do domu, ciesząc się, że nie mieszkają w mieście. Bo w mieście wszystko jest droższe, rachunki o wiele wyższe, więcej wydatków, więcej kuszących ofert, trudniej zaparkować samochód, można zapłacić też mandat za złe parkowanie (na wsi nie ma takich mandatów). W skrócie: hałas, smog, stres. Co za tym idzie w mieście łatwiej też o różne choroby cywilizacyjne, jak astma i problemy z drogami oddechowymi. W Oslo na przykład jest jak w garnku – zanieczyszczone powietrze z Anglii przemieszcza się z wiatrem do Norwegii i osadza na nisko leżącym miastem, zatruwając życie jego mieszkańców. Dlatego w Oslo odradza się biegania i joggingu, negatywne skutki wdychania zanieczyszczonego powietrza zdecydowanie przewyższają korzyści płynące z tej formy ruchu. Również liczba zachorowań dzieci na astmę jest stosunkowo wyższa w stolicy niż w innych częściach kraju. Co więcej, Oslo jest najbardziej zanieczyszczonym miastem w Europie i od 17.01 bieżącego roku wprowadzono zakaz używania samochodów na ropę w mieście.

Na szczęście w Norwegii w pobliżu miast jest wiele terenów zielonych, takich jak lasy, góry, pola, ścieżki rowerowe, trasy narciarskie. Niektórzy mieszkańcy miast mają też swoje hytty, tj. domki letniskowe, które kupują na własność albo wynajmują, po to by gdzieś w oddali pobyć trochę w ciszy, spokoju, z rodziną, znajomymi, czy też samemu.

Życie na wsi płynie swym własnym rytmem, zgodnie z naturą, a nam nie pozostaje nic innego jak się do tego dostosować i cieszyć się tym, co daje nam dzień powszedni. A daje nam naprawde wiele – możemy usłyszeć piękny śpiew ptaków o poranku i doznać natręctwa komarów o zmierzchu… możemy usłyszeć pianie koguta i ujadanie psa, also spotkać łosie pod własnym domem. Możemy zobaczyć ogrom gwiazd na niebie, albo stado ślimaków w ogródku. Możemy poczuć zapach świeżo skoszonej trawy, albo palącego się ogniska… Możemy usłyszeć mruczenie krowy, albo dźwięk przejeżdającego obok traktora. To wszystko tylko na wsi można…

norway-954895_960_720relaks w hamakuhurtigruten-78720_960_720

 

  • Bardzo ciekawy wpis. Dziękuję za przybliżenie Norwegii.

    • Reni Blog

      Dziękuję i zapraszam ponownie:)

  • on2wheelswithlove

    Fajny wpis 🙂 nie mam nic do ludzi mieszkajacych na wsi i lubiacych to. Podziwiam ich za ten wybor, bo zycie na wsi wydaje mi sie trudniejsze. Byc moze norweska wies jest inna, ja mam zle doswiadczenia z polskich wsi, gdzie ludzie zyja twoim zyciem, bo nic ciekawego sie u nich nie dziele. Lubie swoja miejska anonimowosc i to ze nikt nie wtraca sie do tego co robie 🙂 Goraco pozdrawiam.

    • Reni Blog

      W Norwegii każdy żyje własnym życiem i ja to bardzo lubię. Również gorąco pozdrawiam i zapraszam latem do Norwegii:)

      • on2wheelswithlove

        Wlasciwie to bedziemy na zwiadach w norwegi juz w marcu ale bardzo krotko jedna noc. Jak nam sie spodoba to moze wrocimy latem na dluzej 🙂

        • Reni Blog

          Super!

  • Magda Mamit

    Mi się wydaje, że do wyjazdu z miasta trzeba dorosnąć. Sama obecnie marzę o małym domku z małym poletkiem (bardziej dużym ogrdem) w którym mogłabym mieć oragniczne warzywa, owoce i własny zielnik 🙂

    • Reni Blog

      Domek z ogródkiem… to jest to!

  • Wieś kojarzy mi się z naturą i czystym powietrzem… I możliwością posiadania własnej ziemi, na której mogłabym uprawiać swoje warzywa. Póki co muszę zadowolić się małym miasteczkiem, ale może kiedyś? Bardzo fajny wpis! Z tymi zakupami w zupełności się zgadzam. Wielkie markety pod pozorem taniego asortymentu wciskają nam słabej jakości towar. Myślę, że na wsi rzeczywiście myśli się o zakupach rozsądniej.

    • Reni Blog

      Tak, własny ogródek, kawa przed domem, spokój…, nie zamieniłabym już tego na życie w mieście.

  • Kocham miasto i póki co nigdy nie zamieniłabym go na wieś (polską)… ale co parę miesięcy dopada mnie myśl, że może by rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady 😉 Norwegia jest piękna, wybiorę się tam kiedyś w ramach takiej odskoczni od miasta 🙂

    • Reni Blog

      Jak uwielbiasz góry, to Norwegia ma bardzo dużo do zaoferowania. Polecam Galdhøppingen 2469m.n.p.m, Preikestolen, czy Trolltunga.

  • wieś wsi nie równa. wszystko zależy od ludzkiej mentalności i od naszej osobowości.

    • Reni Blog

      Ja tez uważam, ze dużo zależy od ludzi i od nas samach jak będzie mam się żyło w danym miejscu:)

  • Mieszkałam na wsi w Polsce, maleńkiej – naprawdę. Wioska miała swoje kompleksy i dziwactwa, ale dla mnie jako dla dziecka to był raj na ziemi! Później problem z dojazdem do szkoły, problemy z zostawaniem dłużej po lekcjach u koleżanek zmieniły moje nastawienie. Przez kilka lat mieszkałam w centrum Poznania, ale to już nie dla mnie. Teraz mieszkam na Cyprze, też dość daleko od centrum i gdyby nie brak samochodu, też kochałabym to miejsce 🙂 Wsi z człowieka nie wyrzucisz, w takim dobrym sensie wsi oczywiście 🙂

    • Reni Blog

      Brak samochodu na wsi to rzeczywiście duże utrudnienie.
      P.S. tez kiedyś przez kilka lat mieszkałam w Poznaniu:)

  • Dominika B

    uwielbiam wieś. Mieszkam na codzien w Warszawie i nie czuję się tam za dobrze. Każdą wolną chwilą uciekam w spokojniejsze miejsca 🙂
    http://czynnikipierwsze.com/

    • Reni Blog

      Wies jest dla Ciebie taka odskocznia od życia w stolicy:)

  • Myślę, że czasy się zmieniają… Ludzie lgną do ciszy i spokoju, co wlaśnie daje im wieś, My sami wyprowadziliśmy się poza Londyn wlaśnie z tego powodu.

    • Reni Blog

      Wszystko ma swoje plusy i minusy, w mieście wygodniej, a na wsi spokojniej:)

  • Dobrze, że powoli się to wszystko zmienia i teraz wieś jest właśnie taką odskocznią od miasta, a nie czymś gorszym 🙂 Ja mieszkam na wsi na której znajdują się 3 domu i jestem z tego dumna 🙂 Za nic w świecie nie zamieniłabym miejsca swojego zamieszkania. Tutaj mam ciszę, spokój, za oknem na polach często widzę biegające sarny, czy konie 🙂

    • Reni Blog

      Dzikie zwierzęta i konie za oknem, to takie tez typowo norweskie widoki na wsi:)

  • Eat Me Drink Me

    rozmarzyłam się trochę o Norwegii czytając twój wpis. Ja teraz mieszkam w dużym mieście, ale całe dzieciństwo spędziłam w małej wsi i gdybym miała dzieci, to chciałabym dla nich takiego dzieciństwa. Myślę, że rodzicom jest też łatwiej, każdy każdego zna, koledzy są obok, nie martwią się tak o swoje dzieci. Marzy mi się kiedyś wrócić na wieś, ale mam wrażenie, że ta wieś w Polsce już trochę inaczej wygląda 🙂
    http://eatmedrinkme.pl/

    • Reni Blog

      Myślę, ze liczą się tez ludzie i stosunki panujące miedzy mieszkańcami danej miejscowości. Ja mam na szczęście fajnych sąsiadów.

  • Artur Gołębski

    Uwielbiam wieś,ten spokój i nigdy się z niej nie wyprowadzę,nie wiem co musiało by się stać bym to uczynił,świetny tekst..zostaje! 😉

    • Reni Blog

      Na wsi życie płynie wolniej, spokojniej. Miasto jest pełne kuszących możliwości, ale to na wsi człowiek tak naprawdę wypoczywa.
      P.S. bardzo dziękuję za mile słowa, pozdrawiam:)

  • Chyba wszystko też zależy od tego, jaka to jest wieś… Ja lubię wyjechać za miasto, ale to w mieście lepiej mi się mieszka 🙂

    • Reni Blog

      Wszystko ma swoje plusy i minusy, a tez potrzeby człowieka się zmieniają. Studenci ciągną do pełnego atrakcji miasta, a rodzice małych dzieci i osoby starsze szukają cichych, bezpiecznych zakątków.

  • No cóż. Powiem tak. Chciałabym mieszkać na wsi, jeśli miałabym prawo jazdy, a nie mam i dla mnie byłoby to nie do pomyślenia. Z drugiej strony miasto też jest fajne ale nie samo centrum. Teraz mieszkam w miejscowości stykającej się ze stolicą i jestem w miarę zadowolona z takiego rozwiązania. Na pewno zarówno wieś, jak i miasto mają swój urok. Dodam też, że bardzo nie lubię naśmiewania się z osób, które urodziły się na wsi.

    • Zrobienie prawo jazdy jest znacznie prostsze od przeprowadzki, więc może od tego trzeba zacząć?

    • U mnie jest zupełnie na odwrót 🙂 Nie każdy musi być kierowcą.

  • jamjesttys

    Od urodzenia mieszkam na wsi i nie zamieniłabym jej na żadne miasto, ale na wieś w Norwegii już tak 😉 Miasta są męczące, głośne, nigdy nie śpią… to nie dla mnie.

    • Reni Blog

      Wszędzie dobrze, ale na wsi najlepiej;)

  • Ja też bym wolała mieszkać na wsi w ciszy, spokoju, z dala od miejskiego zgiełku. Szczególnie takiej pięknej norweskiej wsi😉

    • Reni Blog

      Marzenia czasem się spełniają;)

  • Teraz, kiedy uroki dużych miast już się człowiekowi przejadły, ucieka się właśnie na takie spokojne tereny, gdzie życie biegnie wolniejszym tempem, gdzie bliżej człowiek jest nie tylko z naturą, ale również z samym sobą. Czekam dopóki moje dzieci nie ukończą szkół i również sama dam nogę w wiejski klimat. 🙂
    Bookendorfina

    • Reni Blog

      Tego Ci życzę, bo życie na wsi może być piękne:)

  • Rozmarzyłam się.. 🙂

  • Uwielbiam wieś ze wszystkimi jej aspektami. Teraz mieszkam w Hanoi ogromnym mieście i czekam na przeniesienie na prowincję, ale to dopiero za jakiś czas. Piękne zdjęcia towarzyszące i uzupełniające Twoje rozmyślania o wsi 🙂 Dziękuję za tę chwilę wspólnie z Toba spędzoną na norweskiej wsi 🙂

    • Reni Blog

      Oj, mieszkanie w tak ogromnym mieście może być na dłuższą metę bardzo męczące. Zapraszam Cię czesciej na wieś;)

  • Jak dla mnie brzmi podobnie jak w Polsce- łącznie niestety ze
    smogiem…. I z zapachami! 😉 Wszystko ma swoje plusy i minusy- miastowi zazdroszczą sielskiego życia i kontaktu z Natura tym ze wsi, a oni z kolei często idealizują życie w mieście jako te łatwiejsze i pełne atrakcji.

    Zdziwiła mnie informacja, że Oslo jest najbardziej zanieczyszczonym miastem w Europie, myślałam, że w Skandynawii bardzo dbają o środowisko, są pro-ekologiczni, więc sądziłam, że i takich problemów nie ma.

  • Cudownie. Ostatnio też u nas na blogu zastanawialiśmy się nad tym, czy nie porzucić życia w wielkim mieście i nie wrócić w góry, na wieś. Tak człowiek czuje, że żyje. Ma czas by się nad wszystkim zastanowić, dostrzec piękno śpiewu ptaków, czy trawy po deszczu. No pięknie jest. Żyjąc w mieście otrzymujemy masę wygód i atrakcji, ale tracimy coś bezpowrotnie… kontakt z naturą. Niektórzy już nawet nie czują, że jej brakują. Ot taki syndrom deficytu natury. Cudownie, że wy na niego nie cierpicie!.
    Ps. nie wiedziałam, że Oslo jest tak bardzo zanieczyszczone!

  • Dla mnie nie ważne skąd kto pochodzi dopóki zachowuje się w porządku traktuję go na równi.

    Pamiętam tę piosenkę z początku. Byłem w podstwówce jak wyszła 🙂

  • Ja wychowywałam się od małego w mieście, a mnie strasznie do wsi ciągnie. Kocham ten spokój i naturę. Jednak moim zdaniem byleby w pobliżu było jakieś miasto oddalone o 5-10km tak w razie ‚w’.
    Mam nadzieję, że kiedyś tam zamieszkam.. 🙂

  • Ja kocham miasto. Wychowałam się w małym mieście, w którym niestety zbyt wiele zachowań mnie mierziło i mierzi nadal. Oczywiście, wiejskie krajobrazy są piękne, a zapachy „swojskie” 😉 Jednak ze wszystkich miejsc na świecie największe wrażenie zrobił na mnie Londyn, a to chyba coś znaczy. 😀 Dobrze, że jesteśmy tacy różni. 🙂

  • Sam mieszkam w małym miasteczku i jeszcze kilkanaście lat temu wokół domu miałem w lecie pola pełne zbóż. Dziś już tak nie ma, dookoła rodzinne domki jednak spokój jest nieporównywalnie większy niż w mieście wojewódzkim, w którym pracuję.

  • Norweska wieś jest wspaniała 🙂 Myślę, że nie należy oceniać ludzi po tym skąd pochodzą, to zupełnie nie ma znaczenia.

    • Reni Blog

      Zgadzam się z Toba w 100%

  • Tesknie czasami za zyciem na wsi. Tym spokojem i wspólnotą. Być może kiedyś wrócę. Rozbawił mnie Twój syn 🙂

  • Tak naprawdę w Norwegii nieważne czy miasto, czy wieś – tak naprawdę nikogo nie obchodzi, jak chodzisz ubrany, skąd jesteś, czy wyglądasz adekwatnie do sytuacji. Mam wrażenie, że Norwegowie są o wiele bardziej wyrozumiali, przez co nie wtykają tak nosów w nie swoje sprawy.
    Dla mnie to była największa zaleta pobytu w Norwegii 🙂

  • Claudia Pudernik

    Ja też pochodzę ze wsi i nie wstydzę się tego 🙂
    Ale mimo wszystko wolę miasto 🙂

  • Iwona Siekierska

    Jestem typowym mieszczuchem i za nic w świecie nie wyprowadziłabym się na wieś 🙂 Ale fajnie tak, poczytać, jak żyją inni ❤

  • Mieszkam w mieście, ale i tutaj nikogo nie interesuje i nie gorszy, jal ktoś się ubierze. I masz rację – ogromnym plusem Norwegii jedy to, że tuż za progiem, nawet w mieście masz naturę. Co do „swoiskich” zapachów… Jak się mieszka w największym rolniczym regionie Norwegii, to i w mieście go czuć wiosną 😂😂😂