Risboller, czyli ryżowe babeczki

Nie ma nic łatwiejszego niż risboller. Moja córka, zazdrosna trochę o wypieki, jakie poczynił jej brat, również postanowiła coś upichcić na święta. Wybór padł na risboller. Są one bardzo proste w wykonaniu i popularne, zarówno wśród dzieci, jak i dorosłych. Jako że są one uwielbiane przez moją córkę, wybór nie mógł być inny. Chętnie zabrała się za ich przygotowanie. Ja natomiast byłam tylko pomocnikiem szefowej kuchni. Syn co jakiś czas zaglądał do nas z pytaniem, czy już gotowe. Widocznie oczekiwał, że zostanie pierwszym testerem pyszności.

Co potrzeba:

200 g czekolady (dzieci wola mleczna, ja – gorzką)

250 g delfiafett, tj. kokosowy tłuszcz

2 jajka

2 dl cukru

2 łyżki kawy (chętnie takiej mocniejszej)

100 g ryżu prażonego

Przygotowanie:

Dzielimy czekoladę na kostki i rozpuszczamy ją razem z tłuszczem na małym ogniu. Ubijamy jajka z cukrem. Dodajemy kawę. Czekoladowy sos mieszając powoli. Następnie dodajemy ryż i mieszamy spokojnie. Używając dwóch łyżeczek, układamy kuleczki na papierowych muffinkowych foremkach. Wstawiamy do lodówki, aby się schłodziły.

Inna wersja: zamiast tłuszczu kokosowego, który nie każdy lubi: 3 łyżki kremówki, 1 czekolada, 50 g masła, 2 łyżeczki cukru waniliowego, 5 dl ryżu prażonego. Śmietana z czekolada umieścić w garnku, podgrzać i rozpuścić. Następnie dodać masło i wymieszać. Zdjąć z ognia, dodać cukier waniliowy i wymieszać z ryżem. Włożyć do foremek i wstawić do lodówki. Wyjmować w razie wzmożonej potrzeby i apetytu, a więc jak najszybciej 🙂